Ciekawa sprawa, myślałem, że przeprowadzki i obrót życia o 180 stopni zdarza się tylko w filmach, że mnie to nie dotyczy, i że na pewno nie spotka mnie to w najbliższej przyszłości a tu proszę, w ciągu prawie dwóch tygodni udało mi się zliczyć maraton po Poznaniu w poszukiwaniu nowego życia.

Złożyłem aplikację na kierunki informatyczne w kilku uczelniach gdzie szybko okazało się, że mam za słabe wyniki przez które się nie dostanę na studia dzienne dlatego zmieniłem cel i zacząłem szukać pracy dla juniora w IT. imo praktycznie zerowego odzewu w bardzo krótkim czasie znalazłem pracę w jednej z największych poznańskich firm na bardzo ciekawym stanowisku.
A skoro miałem już studia i pracę to musiałem też jak najszybciej wynająć mieszkanie. I tu też zaskakująco szybko, bo jeszcze tego samego dnia znalazłem bardzo fajną ofertę.

Wiem, wiem - to brzmi banalnie, bo to nie jest nic niezwykłego, ale ja naprawdę czułem się jak w filmie w którym gram główną rolę i gdzie wszystko się tak ładnie układa. A żeby było jeszcze lepiej to ten film dopiero się zaczął!

Kolejny miesiąc to chyba najbardziej interesujący, aktywny i pozytywny okres w moim życiu od dłuższego czasu.

Z pierwszego dnia w pracy i kompletnego nieogarnięcia przeszedłem przez masę systuacji w których uczyłem się rzeczy o których nigdy wcześniej nie słyszałem a chwilę później już z tego korzystałem.

To całkiem zabawne więc może podam przykład - nie miałem pojęcia co to jest terraform poza ogólną definicją z wikipedii a mimo to chwilę później po przyśpieszonym tutorialu już pisałem piewsze drobne poprawki w infrastrukturze firmy. W zasadzie to było nawet dziwne - praktycznie każda rzecz/technologia/coś o której się dowiedziałem dziwnym trafem po chwili miałem okazję użyć w praktyce. Nie wiem jak inaczej to opisać, ale przychodzą mi na myśl sceny z sitcomów ;)

Skończyłem miesiąc tygodniowym sprintem podczas którego odpowiadałem za deployment produktu na stagingu i produkcji! A w międzyczasie jeszcze zupełnym lrzypadkiem mentorowałem w drugiej edycji Django Girls Poznań!

Jednynym minusem jest chyba to, że nie miałem wiele czasu na własne projekty, ale już mam kilka nowych, ciekawych pomysłów za które zabiorę się w najbliższej przyszłości.

Przy okazji dość skutecznie udało mi się uciszyć syndrom oszusta.

Przypomnę tylko to bardzo interesujące zjawisko - w początkowych stanach objawia się delikatnymi sugestiami zaszczepiając Ci ideę, że to nie Ty odpowiadasz za swój sukces, tylko przypadek. Dodatkowo często ukrywa się za osłoną przesadnej skromności co utrudnia ‘diagnozę’.

Z czasem jendak zdobyłem większe doświadczenie i co znacznie ważniejsze - pewność siebie w tym co robię a to pozwoliło mi zauważyć jak a szybko idę na przód. Sczególnie fajnie jest spojrzeć na siebie z kilku miesięcy wstecz by zobaczyć ten postęp w perspektywie przeszłości.